TSQ by FACEBOOK
 
 

TSQ Library T 34, 2010TSQ 34

Toronto Slavic Annual 2003Toronto Slavic Annual 2003

Steinberg-coverArkadii Shteinvberg. The second way

Anna Akhmatova in 60sRoman Timenchik. Anna Akhmatova in 60s

Le Studio Franco-RusseLe Studio Franco-Russe

 Skorina's emblem

University of Toronto · Academic Electronic Journal in Slavic Studies

Toronto Slavic Quarterly

MLB

PATRZ SERCEM, A NIE POŻAŁUJESZ

patrz sercem, a nie pożałujesz
mówi mężczyzna w określonym wieku
w pociągu
świat jest o wiele prostszy niż ci się wydaje
czarny goniec na a4 i podwójny szach
świat jest bardzo skomplikowany
od wieży, która kochała się w nim od trzeciej klasy
w końcu wyszła za kuzyna, ale nigdy nie zapomniała
każdy wagon musiał zrobić ktoś w fabryce
zatem Bóg istnieje
milczenie Duchampa nie jest przereklamowane
nieważne, co mówi Beyus w filcowym kapeluszu
jeśli nie wiesz o co chodzi
oglądaj pasmo dla stróżów nocnych, ha ha
po północy
tam jest wszystko wytłumaczone, o milczeniu Duchampa
kapeluszu Beyusa i innych rzeczach
wymiana gońców i zdwojony pion
kapelusz Beyusa jest przereklamowany, jeśli o mnie chodzi
szachy magnetyczne, więc trzęsienie im nie szkodzi
szachy magnetyczne, więc ktoś musiał zrobić je w fabryce
prostota świata nie jest przereklamowana
nie, nigdy nie zapomniała
każdy kapelusz musiał ktoś sfilcować i wykroić
kto sfilcował te chmury

MLB

MAŁE HEIMATY

to było zanim przedłużyli linię tramwajową do Widoku
ale położyli już tory
chodziłem codziennie ze szkoły
po torach od starej pętli w Bronowicach
która była wtedy jedyną pętlą
ze skajowym tornistrem na plecach
mogłem mieć z dziewięć lat
pod starym kasztanem na rogu Przybyszewskiego
który nie był dla mnie wtedy rogiem Przybyszewskiego
nie czytałem tabliczek z nazwami ulic
ani w ogóle nic nie wiedziałem o artystach i dekadentach
nie interesowało mnie to
który był dla mnie rogiem z witryną zabawkowego
gdzie zazwyczaj robiłem sobie przerwę w marszu
i podziwiałem plastikowe samochody, czerwone i żółte
pod starym kasztanem w złotym słońcu
w złotym pyle zawieszonym w powietrzu
bawiła się mała dziewczynka.
i zapytała:
wolałbyś być głupi, czy mieć siedem dziur w głowie
często nie wiem, co odpowiedzieć, kiedy kobiety pytają
nie inaczej w tamtych czasach
powiedziałem niepewnie: chyba wolałbym być głupi
dziewczynka zaśmiała się, zadowolona:
twoje życzenie już się spełniło!
już jesteś głupi, mogłeś wybrać siedem dziur w głowie
wszyscy to mają i nic im się nie dzieje
poszedłem, zadumany nad mądrością dziewczynki
dalej w to popołudnie spełnionych życzeń.

MLB

RZUT POTOCKIM

Wacław Potocki, Wespazjan Kochowski, Józef Baka
słowo zapisane na kartce powinno nakłaniać ku dobru
«to jest retoryka, to nawet nie jest wiersz»
marszczy nasadę nosa profesor B.
w salonie na tapczanie u redaktorowej M.
wracam do domu, czytam teistów, choć sam kafeista,
jak oni czytali pogan
słowo zapisane na kartce powinno zadziwiać, bawić, uczyć
i nakłaniać ku dobru
«nie mam czasu na trzecią ligę» mówi poeta Kuba
w księgarni gęstej od poezji
«to nie jest poezja, to nawet nie jest wiersz»
znów ten cytat z czcigodnej poetki S.
która też chyba cytowała kogoś
a może nie
zróbmy dil: weźcie poezję, zostawcie retorykę
i weźmy zostawmy już spory te
weź zostaw, weź przestań
a w Krakowskiem nawet weźże przestańże
nie ma jak dzień, w którym jem, piję i wdycham retorykę.

MLB

ZDZIWIONE OCZY

zawód: przywieranie.
w pocie ciała.
głód nowych wrażeń,
niegasnące ognisko.
to bucha w górę, to pełga.
«kurde, jedliście kiedyś kawior,
wiecie jak to smakuje?»
«jadłem kawior, na statku w Rosji
niezły, kurde, odjazd» mówi jeden
«osiemnaście baniek za kilogram,
nie dałbym tyle nawet, jakbym wygrał
w totka, prędzej zrobiłbym sobie
kanapkę z tuńczykiem, wiesz o co chodzi»
mówi drugi.

MLB

TYGRYS! TYGRYS!

wstaję rano
ze słowem pod klapami uszu:
konioktóralizm
konia którego kradzizm
wstaję rano, jestem starszy
ale czy muszę być bardziej namolny?
«cwana gapa z kolegi, cwana gapa»
mówi Baran do Bodka
dopiero się poznali, Bodek
przeczytał swoje wiersze z estrady
podziwiam szybkie przeskoki iskier
umysłowych u mojej córki,
u brata Andy — Tygrysa,
u innych młodych ludzi, których znam
osiadam w cwanej gapie swojej
jak piasek osypujący się ze skarpy
starając się ominąć cwaniaka swojego
nie powiedzieć mu dzień dobry
na dobranoc

MLB

PRAWDZIWY SKARB

no to zobaczmy, jakie skarby kryje dolna półka:
biorę pierwsze z brzegu i otwieram pożółkłe czasopismo
jest wiersz kogoś, kogo później poznałem
o kimś, kogo później też poznałem
i wielkim koncercie rockowym na Cracovii
na wiosnę '82 roku
szybko przeliczam cyfry w głowie,
mieli wtedy koło dwudziestki, ja czternaście
w tym wieku to była różnica
teraz osuwamy się w dół mniej więcej po równo
po równi
najpierw — powoli — potem — coraz prędzej
co za wielki koncert, co za wielkie poruszenie
co za okropne nowofalowe zespoły
których nazw nikt już dziś nie pamięta, i dobrze
obowiązywał wtedy «zakaz zgromadzeń»
jeżeli troje ludzi zgromadziło się w jednym miejscu
mógł przyjść milicjant jako czwarty i wsadzić ich do ciupy
naczelny generał miasta uchylił zakaz na jedno popołudnie
dlatego koncert wszystkim wydawał się wielki
a mnie członkowie okropnych nowofalowych zespołów
dodatkowo wydawali się półbogami
stać tak na estradzie z płyty wiórowej na stadionie
i pykać na prawdziwej gitarze elektrycznej!
chciałem chyba zobaczyć Republikę, ale nie zobaczyłem
bo urwała się wiosenna chmura z deszczem z nieba
więc natura, nie polityka
nie milicjanci w ich pancernych pojazdach
których zresztą było pełno dokoła
bo wielki koncert miał być alternatywną atrakcją
dla dwudziestoletnich młodzieńców, żeby nie podkładali ulotek
i nie namawiali robotników z Huty do pieprznięcia robotą
ale nikt nie wiedział, czy to się przyjmie
przyjęło się, i to jeszcze jak
a robotników z Huty do pieprznięcia robotą
skutecznie namówił nowy właściciel kilkanaście lat później
szczęśliwy w zalewie z głośnych dźwięków
nie widziałem dwójki przyjaciół na koronie stadionu
zresztą i tak bym ich nie poznał
ani nie zorientował się z daleka, że to autor wiersza
i bohater wiersza, też autor wierszy, chociaż innych
poznałem go może z dziesięć lat później
po pokazie filmu «Soul Rebels» w wersji oryginalnej
(już wtedy zaczynałem być trochę Anglikiem z Kołomyi)
zrozumiałem może z jedną trzecią dialogów
ale było dużo rytmicznej muzyki i mi się podobało
po pokazie zaczęliśmy rozmawiać
wyglądał trochę bardziej jak autor wierszy, choć nie do przesady
na ciemnojesiennym podwórku kina Wanda
okazał się sympatycznym i kulturalnym kolegą
z czego się zresztą cieszę, bo to w dzisiejszych czasach
prawdziwy skarb.

MLB

PIOSENKI

I

tingilingi wewnętrzne krajobrazy
śmiga cz przez as, obchodzi
pasma wycinania wszystkich filtrów
chochla krytyki praktyki rozumu
konewki konewka krasnoludka
obchodzi, nie obchodzi?

II

słowa, słowa, od nowa
pętla historii histerii histerezy
wysuwa się z prędkością bezmyślności
upadły, moja miła
niech leżą, moja miła
ktoś przejdzie, podniesie
znad brzegu strumyka?

MLB

JEST MIESIĄC CZERWIEC

nic się nie dzieje, nic się nie działa
i nie powstają przeciw ciałom przeciwciała
minęła pełnia, wysechł melodramat
jest miesiąc czerwiec i dzwonią tramwaje
tłoczy się w oknie początek lata
jest łakomczuchem twojego ciała
chodź wyślemy widokówkę w czasy przyszłe
będziemy wspominać naszą tu wizytę
gdzie nic się nie działo, nic się nie działało
i nie powstawały przeciwciała przeciw ciałom.

MLB

BRYGADA, KRYZYS

jestem SMS-em na twoim ekranie
a ty na moim
     zamykasz oczy i śpisz
obraca się czarna płyta
     hej! co ci się śni
czarna płyta z kompaktu siedzenia w domu
     obudź się obudź się
czarna płyta z kasety jechania samochodem
i mówię że na kasecie jest to samo co na kompakcie
i mówisz że owszem nie jest to samo
i mówię że owszem jest to samo
i przez chwilę dotykamy się
potem zamykasz oczy i jedziesz i śnisz
zamykam oczy i siedzę i śpię.

MLB

`NIEDALEKO JOWISZA

mówili w wiadomościach:
niedaleko Jowisza znaleziono słone oceany
pod lodową skorupą
słone oceany pod lodową skorupą!
jak podziemne rzeki, to zbliżamy
to znów oddalamy się od siebie
otwierają się i zamykają kwiaty dzienne
księżyc po udanej diecie znowu grubnie
tęsknię do twoich ciepłych, słonych oceanów
pod skorupą, która bywa lodowata
co tylko dodaje smaku tej planecie
film o mutantach, efekty specjalne
szokujący makijaż
niepotrzebne i tyle
wieczorne niebo błyszczy nieziemskim fioletem
pagórki na horyzoncie drżą w oczekiwaniu:

MLB

DNI JAK SAłATKI I DZISIEJSZE CZAROSTWO

wszystko jest procesem, spoko
wszystko się staje
jeszcze więcej się zdaje
w biegu przez wydmy
ochronne zalesienia
pasy poligonów
poniemieckich postradzieckich
z ćwiartką arbuza
na wyciągniętej ręce
o pół kroku w przód
     dni jak sałatki
z połową języka
z magazynu mód
     noce wsypy do jaśka
na ruchomych podłogach z teledysku
wokół różowego głazu w ścisku
przywiezionego przez Jaapa i Joopa
z Amsterdamu furgonetką
w brnięciu ulicą Friedleina
przez pełznące chodniki
lodowce Grenlandii
w takt piosenki z Amsterdamu
zmyłkowych korzeni z Moluków
«no, there's no limit»
w srebrnej kiecce i biustonoszu
     świty i zmierzchy
     ślady po zeszyciu
podaj mi dzisiejsze czarostwo
rytualny omlet OGNIA
i widelec POWIETRZA —

MLB

step back back   top Top
University of Toronto University of Toronto